Kanion Antylopy

Kanion Antylopy

18.05.2012

Kanion jest niezwykły. Jego forma, ukształtowana przez wieki walki wody z piaskowcem, jest niezwykłą ilustracją powodziowej fali odbitej w negatywie i zamrożonej w skałach. W pewnym miejscu, gdzie kanion zawraca o prawie sto osiemdziesiąt stopni, nad głowami skały tworzą coś co przypomina turbinę. Gdzie indziej widać wklinowane drzewa.

Poniżej fragment relacji, więcej zdjęć i całość tekstu znajduje się na eclipses.eu:

To pierwszy chyba w trakcie wyjazdu dzień, kiedy nie musimy zrywać się o świcie. By zrobić zdjęcia słynnych smug światła należy do kanionu Antylopy wejść w godzinach okołopołudniowych – jesteśmy umówieni na „Photo Tour” na godzinę jedenastą, więc na miejscu – które od Page oddalone jest o kwadrans jazdy samochodem, planujemy dotrzeć około 10:00 – 10:30. Śniadanko, potem drobne zakupy warzywno-owocowo-ciasteczkowe – plus oczywiście zapas wody, i jedziemy. Dopisujemy się do krótkiej listy grupy, która będzie fotografowała i po chwili, w ósemkę, ruszamy otwartym jeepem piaszczystym dnem suchej rzeki w kierunku górnego odcinka kanionu Antylopy. Koniec drogi jeepów znaczy pęknięta skała, z której zdaje się wypływać rzeka piasku – to gardziel kanionu. Obok stoi już kilka innych jeepów. Wyładunek i w drogę. Wrażenia z kanionu trudno nawet próbować opisać – zdjęcia oddają najlepiej to co tam się dzieje, choć nie ukazują kotłującego się tłumu turystów wędrujących w grupach w te, i z powrotem, przepychanki, walki naszego przewodnika – Indianina Navajo imieniem Dale, by wykroić dla nas z tego tłumu chwile sam na sam z kanionem, oczekiwania na moment, kiedy wąski promień światła ześliźnie się po ścianie kanionu i dotknie jego dna. Pyłu zawieszonego w powietrzu wspomaganego przez przewodników wrzucających w strugi światła piasek by jeszcze lepiej podkreślić grę światła.

Kanion jest niezwykły. Jego forma, ukształtowana przez wieki walki wody z piaskowcem, jest niezwykłą ilustracją powodziowej fali odbitej w negatywie i zamrożonej w skałach. W pewnym miejscu, gdzie kanion zawraca o prawie sto osiemdziesiąt stopni, nad głowami skały tworzą coś co przypomina turbinę. Gdzie indziej widać wklinowane drzewa.

Docieramy na drugi koniec gardzieli tylko po to, żeby zawrócić i ponownie gonić smugi światła. Jest pięknie, niezwykle, wyjątkowo – tylko trzeba na chwilę zapomnieć o i mentalnie wymazać z otoczenia tłumy turystów przeszkadzające w robieniu zdjęć, jak również statywy za plecami innych osób należących do naszej grupy. Dale zielonym laserem przegania osoby wchodzące kadr, wskazuje wystające łokcie czy nogi, dzięki czemu udaje się zrobić całkiem sporo zdjęć, na których – zdawałoby się – jesteśmy sami w trzewiach niezwykłej skały.

Po wyjściu pakujemy się do jeepa i wracam wysuszonym dnem rzeki, która – gdy wypełnia ją woda – jest rzeźbiarzem tego cudu, który mieliśmy okazję zobaczyć. Po drodze mijamy stado galopujących mustangów  po czym docieramy na parking. Pytam się Dale’a czy wie o zaćmieniu Słońca i okazuje się, że tak, ale religia Navajo wymaga, by w czasie zaćmienia, jak również pełni i nowiu Księżyca, przebywali wewnątrz swoich domów, bowiem oglądanie zaćmienia może źle odbić się na ich duszy. Ciekawe.

Źródła:

Written by admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *