Bzdury i wierutne kłamstwa

 

czyli dlaczego unikam forów dyskusyjnych

Fora dyskusyjne to zjawisko. Ciemny pokój, w którym każdy może podawać się za eksperta i znawcę w konkretnej (a często również w każdej możliwej) dziedzinie. Miejsce, w którym każda opinia, szczególnie podana w odpowiedni sposób, staje się wyrokiem, a każdy może mieć się za wyrocznię. Dotyczy to każdego forum dyskusyjnego, a w szczególności tych, w których moderacja jest ograniczona bądź to przez fizyczny brak moderacji, bądź przez ograniczenia ’emocjonalno-racjonalne’ samych moderatorów. Efektem są dyskusje nie spełniające jakichkolwiek standardów kultury z jednej strony oraz mity – z drugiej. Czasami – ale coraz rzadziej – spoglądam na dyskusje użytkowników rozmaitych portali zamieszczane na forach. Coraz rzadziej – bowiem widok wulgaryzmów, czy treść delikatnie ujmując niemądra większości tych wypowiedzi powoduje u mnie niesmak i wrażenie, że znaczna część piszących tam powinna natychmiast udać się po specjalistyczną pomoc medyczną.

Podobnie mają się sprawy na forach astronomicznych. Tu co prawda nie spotyka się wulgaryzmów, jednak liczba autorytetów, mitów i jedynie słusznych wyroków powala mnie równie szybko. Niestety kontaktu – choć pośredniego – z forami dyskusyjnymi nie da się uniknąć i co rusz kolejna osoba, która rozmawia ze mną prosząc o radę, przytacza jeden w wielu pokutujących na forach dyskusyjnych mitów. Ponieważ pytania te są powtarzalne zatem poniżej zamieszczam moją opinię w tych kwestiach. Opinię opartą na wieloletnim doświadczeniu ale – z pewnością, – opinię nie jedynie słuszną.

Kolimacja i konserwacja teleskopów

Powszechne na forach podniecanie się ciągłym kolimowaniem oraz utrzymywaniem perfekcyjnie czystej optyki to pewna abstrakcja i gdyby nie to, że jest tak powszechne podejrzewałbym o rozpowszechnianie jej producentów i dystrybutorów płynów do czyszczenia optyki oraz specjalistów od napylania zwierciadeł. Ale zacznijmy od początku. Czyli od kolimacji.

Wszystkie teleskopy przyzwoitych firm są fabrycznie kolimowane. Dzieje się tak w Chinach, bo stamtąd pochodzi ich większość. Później teleskopy te wędrują przez pół świata, są przerzucane przez kolejnych przewoźników w firmach, gdzie podstawowym wymogiem są z pewnością głęboko posunięta protanopia oraz brak umiejętności rozpoznawania oznaczeń „fragile” i „this side up”. Jednak zarówno my jako odbiorcy jak i producenci zdają sobie z tego doskonale sprawę. Zatem sprzęt jest tak zabezpieczony, że dociera do nas w stanie nie wskazującym na wielokrotne spożycie przez wieloryba. Sama kolimacja optyki również zazwyczaj jest bliska doskonałości – tym bliższa, z im droższym mamy do czynienia teleskopem (co wynika z solidności mocowania elementów optyki). To dowód pierwszy w mojej tezie, że ciągłe kolimowanie nie jest czymś koniecznym. Drugi – to historia z mojego astronomicznego podwórka. Gdy kilka lat temu przyszedłem na pierwsze spotkanie lokalnego koła PTMA na stole leżały domowej roboty kolimatory i dyskusja dotyczyła właśnie tego zagadnienia. Gdy przyznałem się, że posiadam kolimator laserowy ten natychmiast zniknął i przez następnych kilka tygodni zaliczył wszystkie okoliczne teleskopy. Wreszcie przyszła pora na podsumowanie akcji kolimacja i powszechna opinia była następująca: ‚rany, ależ mieliśmy rozregulowane teleskopy… ale przecież i bez kolimacji obserwowaliśmy niebo’. Wniosek był taki – nawet znaczący brak kolimacji teleskopu jest mniejszym problemem niż wady optyki polegające na astygmatyzmie czy innym błędzie geometrycznym. Tak więc idąc za radą forumogurów prędzej zniszczysz zawieszenie lustra niż uzyskasz znaczącą poprawę obrazu, a sama kolimacja jest czymś czym normalny, zdrowy na ciele i w szczególności umyśle, amator obserwacji kosmosu nie musi się zanadto przejmować. I na pewno nie powinna być argumentem przeciwko kupowaniu teleskopów w układzie Newtona (tym bardziej, że jak już nam się w wyniku takiego czy innego wypadku geometria zwichruje, to przynajmniej Newtony umożliwiają wykonanie regulacji a znaczna część szczególnie mniejszych i tańszych refraktorów – nie).

Kolejny mit dotyczy czystości optyki i degradacji powłok. Od kilkunastu lat mam, między innymi teleskopami, 6″ dobsona. Był to mój pierwszy teleskop. Tubus ma postać przerośniętej rolki po papierze toaletowym, z braku firmowego dekla przez wszystkie te lata stosowałem różne wynalazki by zamykać go pomiędzy obserwacjami. Od dużej książki, przez tekturowe wynalazki po wiaderko po chrupkach kupionych w hipermarkecie. Jednym słowem – nie firmowe i mało szczelne. A teleskop ma szczęście egzystować na skraju aglomeracji śląskiej (czyli jednego z najbrudniejszych rejonów Polski). Według forumogurów powinienem go pucować przed każdą sesją obserwacyjną. Ponieważ jeżeli nie jestem chory i jest przyzwoite niebo to noce spędzam pod gwiazdami – w ciągu tych kilkunastu lat od tego pucowania może doszedłbym już do zmiany geometrii lustra (kto wie, może z Newtona zbliżyłbym się do Ritchey’a) albo przepucowałbym mojego pyreksowego kloca na wylot. Jestem jednak bestią, która z jednej strony po prostu lubi patrzeć na niebo, a z drugiej jest leniwa – to lustro moje pucuję, gdy zauważam wyraźny spadek jakości obrazu. Czyli mniej więcej raz na trzy, cztery lata. Na Śląsku. Dzięki czemu moje lustro nadal wygląda jak nowe i jakoś nadal nie widać żeby zbliżał się czas odnawiania napylonej powierzchni. Czyli czas poddania się kolejnemu mitowi forumogurów. Jeżeli jednak zaufasz mitomanowi z forum to faktycznie jest duża szansa, że spędzisz życie na pucowaniu lustra (czy soczewek) a nie na oglądaniu nieba i prędzej czy później (a raczej prędzej) faktycznie zniszczysz sobie optykę.

Teleskop jedynie słuszny,
czyli O wyższości Świąt Bożego Narodzenia nas Świętami Wielkiej Nocy

Wbrew wrażeniu, do którego można dojść po lekturze właścicieli jedynie słusznych teleskopów czy jedynie słusznych okularów, takie coś nie istnieje (albo – istnieje, ale amatorów astronomii raczej nie stać na teleskop Hubble’a wraz z centrum kontroli, czy teleskop klasy LBT albo coś w tym rodzaju). W normalnym świecie normalnych ludzi na wybór teleskopu wpływa tak wiele czynników, że łatwo ferowana opinia że ‚jedynie teleskop x’ zazwyczaj jest tak bliska prawdy jak twierdzenia wicepremiera i ministra rolnictwa. Klasycznym przykładem jest obecnie twierdzenie, że jedynie słusznym i najlepszym teleskopem DLA KAŻDEGO jest SkyWatcher Dobson 8”. Jak wiedzę takie twierdzenia to się najeżam. Bowiem jest to bardzo dobry teleskop. Może i nawet dla wielu faktycznie najlepszy. Nie bez powodu większość moich przyjaciół obserwuje niebo korzystając z dobsonów. Tyle, że wszyscy oni wiedzieli dokładnie jakie są zalety i wady tego teleskopu i zdecydowali się na niego bo obserwują niebo wyłącznie wizualnie. Oraz są młodzi i raczej silni, a na obserwacje nie zabierają rodziny choć mają spore samochody wystarczające do transportu teleskopu, montażu i obserwatora. Bowiem jest to teleskop duży, co jest jego niewątpliwą zaletą, oraz… duży, co również jest jego wadą. Choć największą wadą że jest to właśnie dobson. Jeżeli więc ktoś rozumiejąc wady i zalety wybiera dobsona, to – tak – jest to bardzo dobry teleskop. Natomiast jeżeli ktoś bez jakiegokolwiek zastanowienia nad czyimiś potrzebami i możliwościami zaleca ten teleskop jako jedynie słuszny to należy się wystrzegać jego opinii.

Podobnie sprawa się ma w kwestii okularów. Nastolatek szczycący się kolekcją jedynie słusznych Naglerów powinien prawdopodobnie udać się do przychodni psychologicznej, a co najmniej znaleźć sobie dziewczynę. Naglery są dobre. Zgadza się. Ale większość z nas ma życie i w tym życiu również i inne wydatki. A tak na prawdę, podobnie jak większość z nas nie wysłyszy różnicy w dźwięku wydawanym przez sprzęt za 4000 zł a tym kosztującym tyle co mały jumbo, również dla większości różnica w ostrości na krawędzi pola okularu za 500 czy 3000 zł nie jest kwestią życia i śmierci. Zatem czytając jednoznacznie słuszne opinie forumogurów spróbuj przywołać przed oczy obraz zakompleksionej kreskówki i – przede wszystkim – zdaj się na rozsądek. Własny.

Na koniec jeszcze kilka mitów drobnych.

Słońca nie można obserwować przez zadymione szkła, naświetlone negatywy czy okulary spawalnicze. Choć wszystkie one obcinają znacząco ilość energii docierającej do oka w paśmie widocznym nie zostały zaprojektowane tak, by również redukować docierające do oka promieniowanie podczerwone i ultrafioletowe. Zatem jeżeli chcesz sobie wolniej lub szybciej ugotować oko na twardo to oszczędź 8 zł na filtr słoneczny ale potem nie miej do nikogo pretensji.

W przeciwieństwie do Słońca światło odbite od Księżyca nie jest groźne. Natomiast w dużych teleskopach może być męczące dla oka. Dlatego nie ma co się podniecać tym, że do teleskopu za 100 zł dołączono filtr księżycowy. Taki filtr być może przyda Ci się, jeżeli twój refraktor ma 120 mm, a Newton 150mm średnicy.

Filtry mgławicowe nie zastąpią dobrego miejsca do obserwacji z ciemnym niebem. Bo do obserwacji nieba najważniejsze jest… niebo. A nie teleskop.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *