Gwiazda Betlejem

Gwiazda Betlejem

24.12.2009

Dwa tysiące lat temu na niebie miało miejsce wyjątkowe zderzenie, które po dziś dzień ma niezwykłe znaczenie dla milionów ludzi na całym świecie i dla wielu przejawia się oczekiwaniem na pierwszą gwiazdę Wigilii. Wiele osób poszukuje odpowiedzi na pytanie czym była Gwiazda Betlejemska zwiastująca narodziny Jezusa. Pomijając ewentualne cudowne wyjaśnienia spróbujemy poszukać wydarzeń astronomicznych, które dla ówczesnych astrologów i astronomów mogły stanowić ów nadzwyczajnych znak. Artykuł poniżej oparty jest na artykule „What was the Star of Bethlehem?” autorstwa Michaela E. Bakicha, który ukazał się w styczniowym numerze Astronomy (01/2010).

Poszukiwania rzeczywistego wydarzenia astronomicznego, które mogło zostać zapamiętane jako Gwiazda Betlejemska, już na samym początku trafiają na istotny problem. Otóż nie jest znana precyzyjna data narodzin Jezusa. Biblijny opis pasterzy wypasających trzodę nocą dostarczają natomiast ważnej wskazówki: od najdawniejszych czasów grudzień i styczeń to miesiące zimne i deszczowe w okolicach Betlejem – okres, kiedy owce są trzymane w zagrodach. Jedynie od lutego do kwietnia, w okresie kiedy rodzą się jagnięta, pasterze wypasają stada nocami. Dlaczego zatem Boże Narodzenie obchodzimy 25 grudnia? Decyzję o przyjęciu tej daty podjął papież Juliusz I w roku 350 w oparciu o powszechne przekonanie, że Zwiastowanie miało miejsce 25 marca. Być może przeważyły względy praktyczne – 25 grudnia było obchodzone święto narodzin Słońca – Sol Invictus. W tym czasie odbywały się uroczystości celebrujące koniec obniżania się Słońca – od tego dnia codziennie Słońce było nieco wyżej, zapowiadając koniec Zimy. Celebracje ułatwiały wczesnym chrześcijanom obchody własnego święta bez ryzyka podejrzeń o udział w zakazanym kulcie.

Pozostaje jeszcze kwestia roku, w którym urodził się Jezus. Znów sięgając do Biblii dowiadujemy się, że Józef i Maria udali się do Betlejem by zapłacić podatki. W tym czasie w Judei używano kalendarza rzymskiego, liczącego czas od fundacji Rzymu. Nasz kalendarz zaczyna się wraz z rokiem narodzin Jezusa… jednak tę wyznaczył dopiero mnich Dionysius Esiguus około roku 533. Ponadto historycy spierają się czy chodziło mu o pierwszy rok naszej ery, czy o ostatni przed naszą erą. Jeszcze inne zdanie na ten temat miał Johannes Kepler, który – w oparciu o informacje przekazane przez żydowskiego historyka Flawiusza Jozefusa – wskazał jako rok narodzin Jezusa rok 4 przed naszą erą. Jezus bowiem urodził się za panowania Heroda Wielkiego, który zmarł – wedle słów kronikarza – wkrótce po zaćmieniu Księżyca. Tę teorię jednak łatwo można skrytykować, bowiem zaćmienia Księżyca są zjawiskami dość częstymi – inne miało miejsce 20 grudnia 1 roku p.n.e. Póki co jednak najczęściej jako rok śmierci Heroda podaje się 4 rok p.n.e.

Tu z pomocą przychodzą kwestie podatkowe – w roku 1923 archeolodzy badający ruiny rzymskiej świątyni w Ankarze odkryli zapis dotyczący nakazu poboru podatków w całym cesarstwie Rzymskim, które zostało wydane w 8 p.n.e. Wiemy zatem, że Jezus urodził się między 8 p.n.e. a – najprawdopodobniej – 6 p.n.e. (z Biblii dowiadujemy się, że miał około dwóch lat, gdy zmarł Herod).

Jedynie Mateusz wspomina w Biblii o gwieździe: Kiedy Jezus narodził się w Betlejem w Judei, za czasów króla Heroda, zjawili się w Jerozolimie magowie ze Wschodu. I pytali: – Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Bo widzieliśmy Jego wschodzącą gwiazdę i przybyliśmy złożyć mu hołd (…) Wtedy Herod, wezwawszy potajemnie magów, wypytywał ich dokładnie o czas ukazanie się gwiazdy i posyłając ich do Betlejem, powiedział: – Idźcie i wypytujcie się dokładnie o to Dziecko, a kiedy Je znajdziecie, dajcie mi znać, żebym i ja mógł pokłonić się Jemu. Wysłuchawszy króla wyruszyli w drogę i ta gwiazda, którą widzieli wschodzącą, szła przed nimi, ąz zatrzymała się nad miejscem, w którym było Dziecko. I stanęła. Gdy zobaczyli gwiazdę, ogromnie się ucieszyli (Mateusz 2:1 – 2:10). Choć część badaczy sugerowała, że Mateusz dodał tę opowieść by wypełnić przepowiednię starotestamentową, większość historyków nie zgadza się z tą sugestią.

Niektórzy sugerowali jasny bolid, jednak wyjaśnienie to jest najmniej prawdopodobne, ponieważ meteory są zjawiskami krótkotrwałymi, natomiast to co widzieli mędrcy trwało wiele miesięcy. Inni wskazywali kometę – jednak te od czasów starożytnych uważano za zwiastunów nieszczęścia – w czasach Jezusa odczytano by jej pojawienie się, jako palec boży wskazujący Ziemię i ostrzegający przed nadchodzącym nieszczęściem.

Innym wyjaśnieniem mogłoby być pojawienie się gwiazdy nowej lub supernowej jednak brak jakichkolwiek zapisów w kronikach wschodnich astrologów, w szczególności chińczyków, którzy zjawiska takie skrupulatnie odnotowywali, stawia takie wyjaśnienie pod znakiem zapytania (jednocześnie warto zauważyć, że pierwsza odnotowana w chińskich kronikach supernowa miała miejsce w roku 185 n.e.).

Choć zatem astronomowie odżegnują się od astrologii, po to by odszukać jakie zjawisko niebieskie mogłoby zostać uznane za wyjątkowe historycy i astronomowie muszą spróbować spojrzeć na niebo okiem starożytnego astrologa. A to właśnie oni przybyli na dwór Heroda odczytując z położenia ciał niebieskich nadejście nadzwyczajnego wydarzenia. W owych czasach uważano, że położenie Słońca, Księżyca i planet względem gwiazd wpływa na losy świata. Szczególne znaczenie miały zbliżenia – koniunkcje – ciał niebieskich.

Pierwsza – trzykrotna koniunkcja Jowisza i Saturna – miała miejsce w okresie od końca maja do 5 grudnia w 8 roku p.n.e. Dla starożytnych Jowisz był gwiazdą królów, natomiast Saturn opiekował się ludźmi zamieszkującymi basen morza Śródziemnego. Dodatkowo obszar konstelacji Ryb wskazywał na wydarzenia ważne dla Izraela. Pierwsza koniunkcja miała miejsce na wschodzie o świcie, jednak latem astrolodzy zapewne nie zdecydowaliby się na podróż przez pustynie. Kolejna koniunkcja z serii miała miejsce 30 sierpnia – jeżeli to ją uznano za ponaglenie, trzej królowie dotarliby do Jerozolimy w okolicach listopada. Stąd po spotkaniu z Herodem wyruszyliby kierowani przez gwiazdę docierając do Betlejem, gdzie na początku grudnia miała miejsce trzecia koniunkcja serii. W czasie podróży z Jerozolimy do Betlejem zbliżające się do siebie planety astrolodzy widzieliby przed sobą.

W tamtym czasie przynajmniej jeszcze dwie kolejne koniunkcje mogły być uznane za wskazówkę – w sierpniu 3 roku p.n.e. Jowisz zbliżył się do Wenus na odległość 0,1°, by następnie we wrześniu 3 p.n.e oraz lutym i maju 2 p.n.e. przejść blisko najjaśniejszej gwiazdy Lwa – Regulusa.

Niestety wszystkie te wyjaśnienia można kwestionować – dlaczego bowiem Mateusz pisze o pojedynczej gwieździe jeżeli obserwacje miałyby dotyczyć dwóch planet? Dlaczego zjawiska tego nie dostrzegł sam Herod – skoro na jego dworze również byli astrolodzy? Wreszcie dlaczego sam Mateusz odwoływałby się do astrologii – fałszywej i zakazanej wiary ?

Zatem pytanie pozostaje otwarte… A dla wszystkich miłośników astronomii ten szczególny, nieznany obiekt na sferze niebieskiej, będący zapowiedzią nadejścia pokoju na świecie, niech pozostanie obietnicą, że w astronomii tak wiele pozostaje magii i niezwykłości. Obyśmy w nadchodzącym roku mieli wiele pogodnych nocy, które pozwolą nam bliżej sięgnąć nieba – życzy Państwu redakcja serwisu teleskopy.net.

Źródła:

Written by admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *