Zaskakujący rozbłysk

Zaskakujący rozbłysk

15.12.2008

Rozbłyski słoneczne to najpotężniejsze eksplozje w Układzie Słonecznym. Wybuchy o mocy setek milionów bomb wodorowych niszczą wszystko w swym otoczeniu. Nawet pojedynczy atom nie powinien pozostać w całości. Przynajmniej tak powinno być. Jednak Richard Mewaldt z Caltech okrył „strumień zupełnie całych atomów wodoru wystrzeliwujący z wnętrza rozbłysku słonecznego klasy X. To niezwykłe zaskoczenie! Te atomy mogą nam powiedzieć wiele nowego o tym co dzieje się we wnętrzu rozbłysków.”

Sądzimy, że atomy te rozpoczęły podróż w kierunku Ziemi w częściach – jako protony i elektrony. Jednak zanim opuściły atmosferę Słońca protony przechwyciły elektrony tworząc kompletne atomy wodoru.

Richard Mewaldt

Wydarzenie to miało miejsce 5 grudnia 2006 roku. Duża plama słoneczna pojawiła się zza wschodniej krawędzi Słońca i eksplodowała. Na skali „richtera” rozbłysków, gdzie X1 oznacza wielki wybuch, rozbłysk ten miał siłę X9 czyniąc zeń jeden z największych takich rozbłysków w ciągu ostatnich 30 lat. Menadżerowie misji NASA przygotowywali się na najgorsze – tak wielkie wybuchy produkują ogromne ilości wysoce energetycznych cząstek, które stanowią zagrożenia zarówno dla satelitów jak i astronautów. I rzeczywiście, parę chwil po rozbłysku promieniowanie radiowe generowane przez falę uderzeniową w atmosferze Słońca było znakiem, że ogromny rój tych cząstek zbliżał się w kierunku Ziemi. Godzinę później dotarł. Jednak cząstki w nim zawarte zupełnie zaskoczyły naukowców.

Odkrycia dokonała bliźniacza sonda SETERO :- „To był błysk atomów wodoru „- mówi Mewaldt. -” Żaden inny pierwiastek nie był obecny, nie był nawet helu, który stanowi drugi najważniejszy składnik Słońca. Czyst wydór przelatywał obok sond przez pełne półtorej godziny.”

Następnie nadeszło trzydzieści minut ciszy. Błysk ucichł a liczniki cząstek sond STEREO wróciły do normalnego niskiego poziomu. Wydawało się już po wszystkim gdy druga gala cząstek otoczyła sondy. Tym razem było to „uszkodzone atomy” dokładnie takie, jakie powinny pojawiać się w rozbłyskach. Obok sond przelatywały protony oraz cięższe jony – helu, tlenu i żelaza.

Początkowo niezwykła sekwencja wydarzeń zaskoczyła naukowców, jednak obecnie Mewaldt wraz ze współpracownikami sądzą, że rozwiązali zagadkę.

Po pierwsze jak to możliwe że atomy tlenu przetrwały błysk? „A więc nie przetrwały „- wyjaśnia Mewaldt. -” Sądzimy, że rozpoczęły podróż w kierunku Ziemi w częściach – jako protony i elektrony. Jednak zanim opuściły atmosferę Słońca protony przechwyciły elektrony tworząc kompletne atomy wodoru. Następnie opuściły Słońce w wąskiej strudze uciekając przed ponownym zniszczeniem.”

Po drugie, dlaczego jony pojawiły się z półgodzinnym opóźnieniem? „To proste „- mówi Mewaldt. -” Jony są naładowane elektrycznie a więc oddziałuje na nie pole magnetyczne Słońca. Pole to zmienia ich kierunek lotu oraz spowalnia ich przemieszczanie się w kierunku Ziemi. Atomy wodoru natomiast są elektrycznie neutralne – dzięki czemu mogą wystrzelić ze Słońca bez interferencji ze strony jego pola magnetycznego.”

Wystarczy wyobrazić sobie dwóch biegaczy pędzących w stronę mety. Jeden – jonowy – jest zmuszony do biegania zygzakiem w szerokości orbity Marsa. Drugi – wodorowy – biegnie w linii prostej. Łatwo zgadnąć, który wygra.

Mewaldt podejrzewa, że wszystkie silne rozbłyski mogą emitować błyski wodorowe jednak wcześniej nie zostały one po prostu zarejestrowane. Z niecierpliwością czeka na kolejne błyski klasy X szczególnie że sondy STEREO są umieszczone po przeciwnych stronach Słońca. Teraz sondy te będą w stanie dokonać precyzyjnych pomiarów źródła wypływów wodoru. A to pozwoliłoby zespołowi na przetestowanie ich teorii wyjaśniających zaskakujące zjawisko.

„Wszystko czego potrzebujemy „- mówi Mewaldt -” to odrobina aktywności na Słońcu.”

Źródło:

Written by admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *