Sonda Phoenix przetrwała burzę pyłową na Marsie

Sonda Phoenix przetrwała burzę pyłową na Marsie

14.10.2008

Lądownik Phoenix przetrwał regionalną burzę pyłową, która trwała na Marsie w trakcie weekendu. W tym czasie spadła ilość energii generowanej przez panele słoneczne sondy, jednak burza minęła a zespół naukowców powrócił do badania subpolarnych równin Marsa.

 

    Zasilanie zaczyna być problemem, zatem musimy bardzo ostrożnie gospodarować zasobami

Ray Arvidson

Spadająca przezroczystość atmosfery spowodowała wyraźny spadek energii docierającej do paneli słonecznych lądownika NASA Phoenix. W związku z tym zespół inżynierów misji zadecydował o ograniczeniu w 135 i 136 dniu misji prowadzenia eksperymentów, takich jak zbieranie danych z pokładowych laboratoriów.

Burza, obejmująca 37 000 kilometrów kwadratowych, przemieszczała się zachodu na wschód jednak zanim dotarła w sobotę 11 października do miejsca lądowania znacznie osłabła. Słabsza burza oznaczała mniejsze kłopoty dla lądownika – potwierdził Ray Arvidson z Uniwersytetu Waszyngtona w St Louis, kierujący zespołem odpowiedzialnym za pracę ramienia roboczego sondy.

Obecnie lądownik powrócił do intensywnej pracy rozdzielając energię pomiędzy badanie próbek gleby, zbieranie danych atmosferycznych i przeprowadzanie innych badań zanim jesień i zima ostatecznie uniemożliwią dalszą pracę.

Zespół Phoenixa obserwował nadchodzącą burzę w trakcie całego tygodnia dzięki zdjęciom uzyskanym przez kamerę Mars Color Imager na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter (MRO). Według ocen zespołu po tym, jak burza przeszła nad miejscem lądowania w sobotę, ilość pyłu w powietrzu powinna stopniowo opaść w ciągu tego tygodnia.

Ta burza daje przedsmak zimowej i zmiennej pogody, której naukowcy spodziewają się w nadchodzących tygodniach. Kiedy marsjańskie lato ostatecznie się zakończy i nastanie jesień nadejdzie więcej burz, przymrozków i lodowych chmur. Oczekują niecierpliwie na dane z nadzieją udokumentowania tej wyjątkowo ciekawej pory roku.

Źródło:

Written by admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *